
W świecie, który każe nam być „ciągle nowymi”, Biblia mówi o Kimś, kto jest ten sam. To kazanie o zmęczeniu, samotności i potrzebie stałego punktu w niepewnych czasach. Bez patosu. Blisko życia. Na przełom roku.
Żyjemy w świecie, który ciągle mówi: zmień się, zacznij od nowa, bądź lepszą wersją siebie. Nowy rok, nowe otwarcie, nowy plan. W takim myśleniu słowo „ten sam” brzmi jak zarzut — jakby oznaczało stanie w miejscu. A jednak właśnie na przełomie lat Biblia przypomina zdanie, które idzie pod prąd:
„Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam i na wieki.” (Hbr 13,8)
To Słowo nie obiecuje, że następny rok będzie łatwiejszy. Nie daje prostych recept ani gotowych odpowiedzi. Mówi raczej o wierności — o tym, że jest Ktoś, kto nie zmienia zdania na nasz temat, nawet wtedy, gdy my sami mamy z tym problem. O przeszłości, której nie trzeba wymazywać. O teraźniejszości, która bywa wyczerpująca. I o przyszłości, w którą można wejść bez udawania, że wszystko mamy pod kontrolą.
Gdzie obejrzeć?
Jeśli nie mogliście być z nami w kościele, zapraszamy do wysłuchania Słowa online.
🔗 [Link do kazania (YouTube) – „Jezus Chrystus wczoraj i dziś, ten sam i na wieki”]
🔗 [Link do transmisji pełnego zapisu nabożeństwa (YouTube)]
Skrót kazania
Wczoraj
„Jezus wczoraj” to przestrzeń naszej pamięci. To wszystko, co niesiemy z minionego roku: decyzje, których żałujemy, relacje, które się popękały, zmęczenie, którego nie widać z zewnątrz. Ten werset nie każe nam niczego wymazywać ani poprawiać. Przypomina, że także tam Bóg był obecny — nie jako obojętny obserwator, ale jako Ten, który zna cały kontekst naszej historii.
Dziś
„Jezus dziś” dotyka naszego teraźniejszego doświadczenia. Życia w ciągłym napięciu, w świecie wojen, kryzysów i informacyjnego hałasu. Zmęczenia, które prowadzi do obojętności i samotności — nawet pośród ludzi. To „dziś” przypomina, że wartość człowieka nie wynika z wydajności ani tempa, lecz z relacji, obecności i bycia naprawdę widzianym.
Na wieki
„Ten sam na wieki” nie jest obietnicą, że przyszłość będzie prosta. Jest raczej zapewnieniem, że istnieje stały punkt w świecie, który nieustannie się zmienia. Ktoś, kto nie zmienia zdania na nasz temat. Ktoś, kto nie kocha nas za to, co osiągniemy w kolejnym roku, ale za to, kim jesteśmy.
Wyzwanie na przełom roku
Co by się stało, gdybyśmy weszli w nowy rok nie szybciej, ale uważniej? Gdybyśmy zamiast kolejnej „nowej wersji siebie” pozwolili sobie na bycie sobą — zmęczonymi, nieidealnymi, prawdziwymi? Może właśnie w tej przestrzeni, bez presji i masek, najłatwiej odkryć, że nasze życie jest w dobrych rękach. A wierność — choć cicha — bywa najpewniejszym fundamentem.
